Posty

Pojechali we dwoje...

Obraz
...a wrócili we troje!


Wyjazd w Tatry na spontanie, to to, co Zielarka lubi najbardziej. Gdyby ktoś na początku października powiedział mi, że na spontanie pojadę na trzy dni w Tatry, to szczerze bym nie uwierzyła. A jednak cuda się zdarzają! I jeszcze do tego na szlaku do Schroniska w Pięciu Stawach spotkałam brata, któremu chciałam zrobić na złość i wysłać mu zajebiste zdjęcie Tatr z tak cudowną i piękną pogodę, jaka była w najcieplejszym weekendzie października. 
No i udało mi się w końcu zobaczyć piękno oblanej słońcem Doliny Pięciu Stawów. Jesień w Tatrach obsypana złocistymi liśćmi i czerwoną jarzębiną jest istną magią. Pięknem i sztuką, o której śnić mogą najwybitniejsi malarze. Aparat tego nie uchwyci, a ludzie oko nie odda tego za żadne skarby świata. To po prostu trzeba zobaczyć.
Minusem wyjazdu w Tatry na weekend w tak cudowną pogodę był dziki tłum ludzi. Gorzej niż na Krupówkach. 
Co do powrotu we troje - to mogę uroczyście ogłosić, że mamy jeża!!! Pierwszego do kolekcji!…

Ciemniak i co dalej? #2

Obraz
A dalej był zielony szlak!
Wejście na szczyt to tak naprawdę połowa sukcesu. Pełen sukces osiągamy dopiero w momencie, gdy bezpiecznie i o własnych siłach zejdziemy z góry. 
I tak, po zjedzeniu kabanosów, udaliśmy się ze szczytu Ciemniaka do Chudej Przełęczy i wybraliśmy zielony szlak. Tak naprawdę schodząc nim schodzi się po ścianie Ciemniaka, powoli, wąską ścieżką. Z jednej strony góra, której kilkanaście minut temu oddaliśmy cześć i podziwialiśmy jej majestat, a z drugiej strony niesamowity spektakl wzniesień, skał, światła i zieleni. 
Wysokość traciliśmy powoli. Gdzieś pod linią szlaku ukryta była Jaskinia Zwaliskowa w Szerokiem. Tuż przy Wysokim Grzbiecie (ok. 1800 m n.p.m.) stanęłam na chwilę i patrzyłam się jak chmury biegną po niebie, jak słońce ogrzewa skały. Jak zieleń potęguje swoją moc w cieniu i pełni światła. To wszystko to była bajka. Odwróciłam się w stronę Chudej Turni (1858 m n.p.m.) i tam gdzieś w dole ukryta była Lodowa Baszta oraz Lodowa w Ciemniaku na wysokości …

Ciemniak i co dalej?

Obraz
Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że wejdę na 2000 m n.p.m. to szczerze zaśmiałabym mu się w twarz i wyśmiała takową osobę. Przecież to wysokość dla jakiś alpinistów, a nie dla mnie - szarej, młodej Zielarki...
Gdybym się zaśmiała, to teraz musiałabym przepraszać, bo przez całkowity przypadek zrobiłam to - zdobyłam Ciemniak o zacnej wysokości 2096 m n.p.m., który wchodzi w skład Czerwonych Wierchów, które to wchodzących w skład Tatr Zachodnich.
Dlaczego przez przypadek? Ano dlatego, że owego wrześniowego dnia podczas pobytu w Tatrach był mój dzień na łażenie i wymyśliłam sobie, że zrobimy sobie spacer zielonym szlakiem z Kir do Schroniska na Hali Ornak i będziemy rozkoszować się Doliną Kościeliską. Taki plan miałam ja, ale mój towarzysz zapomniał mi powiedzieć o swoim jakże chytrym, doskonale przemyślanym planie - mianowicie o zdobyciu Ciemniaka.
I tak wyruszyliśmy o świcie z Kir zielonym szlakiem na przygodę z jakże piękną i uroczą Doliną Kościeliską. Doszliśmy do Cudakowej Polany …